Praca w domu - praca marzeń?



Po kilku latach pracy na etacie, początkowo bardzo trudno było mi się przestawić na pracę w domu. Największy mit to chyba to, że można samemu ustalić sobie godziny, kiedy będę mogła siadać do komputera. Nasze mózgi są tak skonstruowane, że maksymalne skupienie jesteśmy w stanie osiągnąć przed południem, niedługo po przebudzeniu. Próbowałam przekonać samą siebie, że u mnie jest inaczej – niestety bezskutecznie. Wstawałam, bez pośpiechu jadłam śniadanie, piłam kawę, wychodziłam na spacer z psem, czytałam książki i nagle okazywało się, że zegar wskazuje już 13. Idealna pora na obiad! Robiłam więc obiad, drugi raz wychodziłam na spacer. Następnie poświęcałam chwilę na odpisywanie ma maile, więc faktyczną pracę zaczynałam dopiero po 15. „Normalni” ludzie zazwyczaj wtedy szykują się już do wyjścia do domu, a ja pracowałam do późna podirytowana, że mając własną firmę, trzeba poświęcać na nią całe dnie. A przecież miałam od teraz pracować mniej! Żeby rzeczywiście mieć więcej czasu dla siebie, niezbędna jest dobra (a nawet rygorystyczna) organizacja pracy. Rutyna może jest nudna, ale nie została wymyślona bez przyczyny. Co w takim razie pomogło mi uporządkować to wszystko?


STAŁE GODZINY PRACY

Praca na etacie to zazwyczaj 8 godzin dziennie i tego czasu staram się trzymać się w mojej jednoosobowej firmie. Nie zmieniam go w zależności od tego, czy akurat mam mniej, czy więcej zleceń. Praca fotografa to nie tylko przygotowywanie zdjęć dla klientów. Mam bardzo dużo zadań, które mogę zrobić z wyprzedzeniem – jak na przykład przygotowywanie publikacji w mediach społecznościowych czy wpisów na bloga. Dzięki temu, że bardziej podgonię do przodu w lżejszych okresach, nie muszę później zarywać nocy, kiedy mam więcej obróbki. Zaczynam pracę około godziny 9, a kończę o 16-17. Ten system sprawdza mi się już od wielu miesięcy (dotyczy to oczywiście dni, kiedy nie mam sesji zdjęciowych). Co prawda zdarza się, że ktoś z moich bliskich znajomych zadzwoni do mnie o godzinie 12 z pytaniem, czy jestem teraz wolna, bo chce poplotkować, ale na szczęście już coraz rzadziej :)

Dzień zaczynam zawsze od przygotowania listy zadań. Dzięki temu mam jasno określone, co będę robić. W pierwszej kolejności odhaczam najważniejsze punkty,


OGRANICZENIE PRZESZKADZACZY

Praca w domu jest taka fajna, ma się dzięki temu czas żeby wstawić pranie, posprzątać, ugotować obiad... NIE! To kolejny mit, powtarzany zwłaszcza przez kobiety. Czy idąc do pracy w biurze zabierasz ze sobą kosz z brudną bielizną? Ja też nie, dlatego w czasie pracy, tak jak każdy przeciętny człowiek, prania nie robię.

A co z wciągającym Facebookiem? Media społecznościowe są stworzone, aby człowiek nie dał rady z nich wyjść. Moją markę buduję za ich pośrednictwem, więc nie mogę całkowicie z nich zrezygnować. Mało tego, do moich zawodowych obowiązków należy codzienna obecność na nich. A jak kończy się „ja tylko przejrzę szybko co słychać u znajomych” chyba każdy wie... Dlatego aplikacja Facebooka bardzo szybko zniknęła z mojego telefonu. Na wiadomości od klientów odpisuję tylko na komputerze i tylko w czasie pracy. Dzięki temu łatwiej jest mi wejść tylko na mój fanpage i wyłączyć stronę od razu kiedy skończę to, co miałam do zrobienia.